Stare i nowe oblicza mafii – DW – 22.01.2023. Niemiecka prasa o Polsce. Włochy. Stare i nowe oblicza mafii. Zulfikar Abbany. Przestępczość zorganizowana nie była we Włoszech tematem
Home Książki Literatura obyczajowa, romans Ryzykowna misja Zeila chce zostać pełnoprawną członkinią gangu. Postanawia podstępem wydobyć informacje od Kysona, szefa wrogiej mafii. W swojej intrydze wykorzystuje swój seksapil i męskie pożądanie. W tej historii nie zabraknie zwrotów akcji, cierpienia, uczuć oraz rodzinnych tajemnic. Przygody Kysona i Zeili to prawdziwy rollercoaster. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 6,3 / 10 41 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Ogień i woda w końcu wza­jem­nie się znisz­czą i nic nie zo­sta­nie. Ogień i ogień będą się wza­jem­nie krzyw­dzić, uzu­peł­niać, na zmia­nę ga­snąć i pło­nąć coraz moc­niej. Ogień i woda w końcu wza­jem­nie się znisz­czą i nic nie zo­sta­nie. Ogień i ogień będą się wza­jem­nie krzyw­dzić, uzu­peł­niać, na zmia­nę... Rozwiń Paula Ciulak Ryzykowna misja Zobacz więcej dodaj nowy cytat Więcej Powiązane treści
Przyszła kura do wielkiego bossa mafii, Dona Corleone i mówi: - Chcę do mafii. A Don jej na to: - Nie ma żadnej mafii. To poszła kura do doradcy Dona, Consiliera Pietro i mówi: - Chce do mafii. A ten jej na to: - Nie ma żadnej mafii. Wtedy poszła kura do kapitana mafii, Długiego Joego i mówi: - Chcę do mafii. A Długi Joe na to:
FilmNuns on the Run19901 godz. 29 min. {"id":"30932","linkUrl":"/film/Uciekaj%C4%85ce+zakonnice-1990-30932","alt":"Uciekające zakonnice","imgUrl":" gangsterów, aby uniknąć zemsty bossa, przebiera się za zakonnice i wstępuje do żeńskiej szkoły z internatem. Więcej Mniej {"tv":"/film/Uciekaj%C4%85ce+zakonnice-1990-30932/tv","cinema":"/film/Uciekaj%C4%85ce+zakonnice-1990-30932/showtimes/_cityName_"} {"linkA":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeA","linkB":"#unkown-link--stayAtHomePage--?ref=promo_stayAtHomeB"} Brian (Eric Idle) i Charlie (Robbie Coltrane) postanawiają zakończyć gangsterską karierę, ale żeby zapewnić sobie dostatnią emeryturę, kradną sporą gotówkę chińskiej mafii. Żeby ocalić swoje życie, złodziejom nie pozostaje nic innego, jak wstąpić do żeńskiego zakonu, a tam w przebraniu pobożnych zakonnic wcielić się w siostry: Eufemię i Palin otrzymał propozycję zagrania Charliego McManusa, ale musiał odmówić z powodu nadmiaru innych zobowiązań zawodowych. Film nakręcono w Londynie, Shepperton i Bushey (Anglia, Wielka Brytania). Brian pochodzi z Londynu, a Charlie z Liverpoolu. Aby właściwie podkreślić tę różnicę w wersji z japońskimi napisami dialogi Briana wykonano w dialekcie z Tokio, zaś Charliego w dialekcie z Osaki. Akcja cały czas się nakręca i nie ma chwili nudy. Prosta, lekka i życiowa komedia a nie jakieś sztuczne wywoływanie śmiechu. Bardzo pozytywni Brain i Charlie to co pomyślą od razu robią. Jeśli chcesz sobie poprawić humor polecam :) Dla mnie osobiście, zakurzył się bardzo... ...a nie ten dzisiejszy syf z bełkotajacym jakieś bzdury Sethem Rogenem. :-) Film w Polsce na kasetach wideo wydała firma VIM. siema. ta muza to jest Yello - The Race :) Pozdro
Książka Bankier mafii autorstwa Rijock Kenneth, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie . Przeczytaj recenzję Bankier mafii. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!
Kawa czy herbata część I Post Odżywianie i Odchudzanie Cześć Grasiczku, pyszczku ty mój, mamusinko - Powiesz mi wreszcie jak wstąpić do mafii? "When the flood calls, you have no home, you have no walls" Odpowiedzi: 63480 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 4/12/2003 11:10:22 PM Liczba szacunów: 0 mafia Post Aktualności - Sporty Siłowe Wiedzailem ze tu zawitasz jak widzialem tylko ci dzisiajw zdjeciach .A do mafii nie chcesz wstapic a raczej byc przyjety Co do rekordow to bierzesz np. nad wypowiedzia danego osobnika klikasz na "profil lubowy" i tam wszystko jest jesli ta wypowiedz ci w jakis sposob pomogla to kliknij na "znawca w dzaile" i bedzie dobrze If [...] Odpowiedzi: 321 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 6/23/2003 12:35:52 AM Liczba szacunów: 0 Grzesiu moze i masz troche racji ,ale nie kazdy jest w mafii koperkowej jak Ty i nie kazdy kreci taka monete na podkradaniu kanapek dzieciom w podstawówce wiec nie kazdego stac od tak wy***ac 8 kafli na pare miesięcy zabawy z tym peptydem Szczerze mówiąc mogl bym juz teraz poleciec na HG ,ale wole sprubowac najpierw sprawdzic na sobie dzialanie [...] Odpowiedzi: 32 Ilość wyświetleń: 7007 Data: 5/5/2009 11:21:08 PM Liczba szacunów: 0 [...] bardzo ciezko okreslić. Nawet do końca nie wiadomo skad powstalo slowo "mafia". Temat jest tak szeroki, ze nawet nie uda sie teraz tego skórcic I zalezy o jaka 'mafie' pytasz - bo rózni ludzie róznie to ujmują...Wg wielu, prawdziwa Mafia zrodziła sie na Sycylii, a reszta kolejnych organizacji - to poprostu zorganizowane grupy [...] Odpowiedzi: 30004 Ilość wyświetleń: 20000 Data: 3/28/2005 9:56:01 PM Liczba szacunów: 0
Kto się nie może doczekać GTA V na PC - łapka w górę! Już wkrótce przygotujemy dla Was serię z Youtuberami! Będzie miazga! Następny trailer u Gimpera: ht
Chciałabyś wstąpić do Mafii? 2014-02-24 Teraz masz taką szansę, bo zapisy ruszają 10 marca! Ta wyjątkowa, tajemnicza i pełna przygód gra miejska startuje 24 marca. Czas się spiąć i czatować na moment otwarcia czarnej listy...Mam na Ciebie zlecenie, czyli na czym polega gra? Najprościej rzecz ujmując gra polega na schwytaniu konkretnej osoby. Najpierw formujemy małe grupy, potem dostajemy imię, nazwisko i zdjęcie osoby, na którą mamy "zlecenie". Oczywiście trzeba tę osobę odnaleźć i schwytać. W grze może wziąć udział maksymalnie tysiąc osób, choć zwykle frekwencja utrzymuje się na poziomie 500. Nowością w tym roku będą listy gończe za osobami, które nie są aktywne, nie realizują zleceń, a jednak dobrze się ukrywają. Gracz, który odnajdzie osobę poszukiwaną listem gończym, otrzyma dodatkowe punkty. - To, co jest najciekawsze, to liczne historie graczy, opowiadających o tym, jak wykonali swoje zlecenie. Trafiali na "trop" nie tylko na uczelniach, w pracy, również poprzez znajomych, no i przede wszystkim przez internet - opowiada Stanisław Szwast, jeden z organizatorów gry. - Niektórzy trafiali swoje cele na aukcjach Allegro, inni potrafili nawet znaleźć stare CV i adres zamieszkania osoby poszukiwanej. Daje to również do myślenia, jak dużo informacji o sobie zamieszczamy w sieci. To także pretekst, żeby sporą ich część "posprzątać". "Mafia" to gra, która umożliwia poznanie wielu ciekawych ludzi. W czasie jej trwania organizowane są "stypy" - imprezy dla tych, którzy polegli, ale jak twierdzi Szwast, przychodzą na nie nawet "żywi". Zabawa potrwa około dwóch lub trzech miesięcy. Zakończy się w czerwcu, najprawdopodobniej przed studencką sesją. Przewidziano również afterparty w jednym z wrocławskich klubów. Zapisy już wkrótce! Zapisać się można tylko i wyłącznie na stronie organizatorów: Cena wpisowego to 6 złotych - ieniądze przeznaczone zostaną na pokrycie kosztów organizacyjnych oraz części nagród dla uczestników. Zgłoszenia będą weryfikowane tak jak podczas pierwszej edycji gry. Sprawdzone zostaną zdjęcia (musi być na nich widoczna twarz) oraz przejrzystość informacji. Po zaakceptowaniu otrzymacie maila z danymi do wpłaty wpisowego. W grze mogą wziąć udział tylko osoby pełnoletnie. Ps. Jakbyście szukali jakiejś kryjówki, to pamiętajcie, że nasze podziemia są pełne bunkrów i innych tajemnych miejsc ;)
MAFIA II - čeština 350 MB 17070 downloads. další informace na této stránce Stáhnout. Komentáře. cestina mafia. Chociaż mafia w opinii społecznej uchodzi za typowo męską organizację, to jednak były kobiety, które odgrywały w niej znaczącą rolę. I tu powinniśmy pewnie zacząć od światowych przykładów, bo tam kobiet strzelających w gangsterskich porachunkach czy kierujących organizacjami przestępczymi jest jednak znacznie więcej, ale na początku pochylmy się nad sprawami bliższymi naszemu była jedna z najgłośniejszych zbrodni w Polsce po 2000 roku. Na zlecenie mafijnego bossa "Baraniny" został zamordowany były minister sportu Jacek Dębski. Na cel tzw. cyngla wystawiła go Halina G., zwana Inką. Piękna, inteligentna, wzbudzała zainteresowanie nawet na sali sądowej. W każdym razie dziennikarze śledzący jej proces podkreślali, że była kobietą, która mogła patologicznej rodziny mieszkającej w Otwocku (niektórzy mówią, że w Radości) wyrwał ją Adam Sz., średniej rangi warszawski gangster. "Inka" była w nim ponoć szaleńczo zakochana, ale kiedy zwęglone ciało mężczyzny znaleziono w lesie, nie wróciła w żałobie do domu, ugrzęzła z przestępczym świecie. Pracowała jako sekretarka, uczyła się języków obcych, wreszcie poznała Jerome'a B., przedstawiciela handlowego francuskiego koncernu. Oczarowała cudzoziemca. Odrzuciła jednak jego oświadczyny, ponoć w obawie przed Jeremiaszem Barańskim, pseudonim Baranina, bossem polskiej mafii w Wiedniu. To on "opiekował" się "Inką", która została rezydentką "Baraniny" w Warszawie. Załatwiała jego interesy, zbierała informacje, poznawała odpowiednich ludzi, w tym Jacka Dębskiego. Ten nazywał ją "miastową panną", albo "dziewczyną mafii". "Inka" na polecenie szefa śledziła, z kim spotyka się były minister sportu, jakie prowadzi biznesy. Spędziła z Dębskim i jego znajomymi noc z 11 na 12 kwietnia w warszawskiej restauracji Casa Nostra. W trakcie imprezy zadzwonił do niej telefon. Dzwonił "Baranina". Halina G. zaraz potem wyszła razem z Dębskim na zewnątrz. Padły strzały. Po morderstwie "Inka" sama zjawiała się na policji w towarzystwie prawnika. Sypnęła "Baraninę" i jego killera "Saszę", bo to on strzelał do Jacka Dębskiego. W zamian za współpracę ze śledczymi dostała niższy wyrok. W trakcie ośmiu lat odsiadki pracowała w magazynie żywności i bibliotece, sporo czytała. Kiedy wychodziła na wolność, przed bramą więzienia czekał na nią Jerome B., z którym wzięła ślub za kratami. Oboje wyjechali. Austriackie służby objęły ją programem ochrony świadka specjalnego. Oznacza to, że "Inka" miała prawo do zmiany wyglądu, nazwiska, mogła wybrać sobie miejsce, w którym chciałaby zamieszkać. Tak naprawdę może być wszędzie."Inka" do dziś wzbudza emocje. Jedni mówią, że jest wyrachowana, potrafi manipulować ludźmi, inni - że była tylko narzędziem w rękach prawdziwych bandziorów. Jerzy Jachowicz, wtedy dziennikarz śledczy "Dziennika", jako jeden z nielicznych spotkał się z nią w areszcie. - Ma pani wyrzuty sumienia? - zapytał. - Nie mam - odpowiedziała "Inka". - Nie mogę mieć wyrzutów, skoro nie miałam z tym nic wspólnego - Doyle, zainspirowany sprawą zabójstwa byłego ministra i samej Haliny G., nakręcił "Izolatora". Rolę "dziewczyny mafii" zagrała Anna Przybylska, w rolę jej "opiekuna" wcielił się Jan kobiety, o których pisały media, a które pojawiają się w kontekście mafii czy gangsterskich porachunków, to najczęściej żony, narzeczone czy kochanki samych Monice Zielińskiej, żonie Andrzeja Zielińskiego, pseud. Słowik, jednego z szefów mafii pruszkowskiej, pisał swego czasu Jerzy Jachowicz, a pisał tak: "Zawsze starała się być elegancka, ale dopiero związek z Andrzejem Zielińskim umożliwił jej korzystanie z najdroższych strojów i kosmetyków. Przez blisko 10 lat małżeństwa używała francuskiej wody Angel firmy Thierry Mugler. Na wszelkie uroczyste wyjścia zakładała kostiumy i sukienki wyłącznie firmy Gai Mattiolo. Pijąc calvadosa, lubiła trzymać w ustach drogie kubańskie cygaretki. Jej mocną stroną zawsze były nogi. Toteż wciąż nosi, jak w czasach młodości, minispódniczki". Zrobiło się o niej głośno, kiedy media informowały o jej zatrzymaniu przez CBA. Zielińska miała pośredniczyć w skorumpowaniu wysokiego rangą wojskowego lekarza, aby wystawił fałszywe zaświadczenie lekarskie umożliwiające "Słowikowi" wyjście z więzienia. Ale to już przeszłość. Potem żyła z młodszym o kilkanaście lat Vadimem S., rosyjskim gangsterem związanym z gangiem żoliborsko-mokotowskim. Facet miał duże pieniądze, Zielińska mówiła o nim "biznesmen", nigdy też specjalnie nie ukrywała, że "biedacy" jej nie jak pisała Ewa Ornacka, niektóre kobiety związane ze światem przestępczym przejęły interesy swoich partnerów. Tak było z Ewą, żoną nieżyjącego już Wiesława Niewiadomskiego, zastrzelonego w 1998 r., oraz Ludmiłą, żoną Sylwestra Olejnika ze szczecińskiego gangu "Oczka", które zajęły miejsce mężów w przestępczych kolei Jolanta, żona Henryka Niewiadomskiego, pseudonim Dziad, nigdy nie chciała nic wiedzieć o interesach męża. Opiekowała się wnukami, doglądała gołębi, które od lat hodował "Dziad", była lubiana i szanowana przez sąsiadów. Zajmowały ją dom, rodzina i zwierzęta, które biegały po i dobrze, bo wiele kobiet mafii - kochanek czy narzeczonych gangsterów, które za bardzo afiszowały się swoim życiem w przepychu i luksusie - ginęło, najczęściej jako niewygodni świadkowie mafijnych panie w męskim świecie zbrodni i ciemnych interesów obecne są nie tylko w naszym kraju. Barwne życiorysy kobiecych postaci we włoskich grupach przestępczych opisuje Clare Longrigg w wydanej w 2004 roku książce "Bez zadawania pytań: Sekretne życie kobiet w mafii".Zdaniem Longrigg w przestępcze role wchodziły te kobiety, które były albo ambitne, albo nie chciały się dać zamknąć w kuchni jako gospodynie domowe. Czasami okoliczności życiowe "pomagały" im wejść na przestępczą drogę. Pupetta "Laleczka" Maresca, młodziutka żona bossa mafii neapolitańskiej, została wdową zaledwie dwa miesiące po ślubie w 1955 roku. W desperacji wzięła pistolet, wyszła na ulicę i w biały dzień zastrzeliła mężczyznę, który zabił jej męża. Czterdzieści lat później Betty Loren-Maltese, burmistrz dzielnicy Chicago Cicero, wraz z bossem lokalnej mafii ukradła 12 mln dol. z funduszy ubezpieczeniowych dzielnicy. Obie kobiety były bezwzględne, ale też niezwykle atrakcyjne. Promieniowały wręcz swą kobiecością: Maresca - delikatna, modnie ubrana, zawsze na wysokich obcasach. Loren-Maltese znana była z szałowych fryzur, długich, sztucznych rzęs i głębokiego pisze, że to właśnie połączenie seksownego wyglądu i silnego charakteru decydowało o sukcesach kryminalnych wielu kobiet mafii. Umiejętnie wykorzystywały stereotypy o słabszej płci i uderzały wówczas, kiedy przeciwnicy najmniej się tego spodziewali. Kobiety te zdają sobie doskonale sprawę z siły seksapilu. Niedawno aresztowana jedna z szefowych mafii w Neapolu Erminia "Niebieskooka" Giuliano w czasie zatrzymania uparła się, by policjanci pozwolili jej zrobić makijaż i fryzurę, nim zostanie wyprowadzona do policyjnego samochodu przed obiektywami telewizyjnych kamer. Innym, poza urodą, naturalnym kamuflażem dla kobiet mafii jest starszy wiek. Działa tu mechanizm podobny jak w przypadku seksapilu: starsza pani, babcia, wydaje się osobą tak bezbronną, że wiązanie jej z przestępczością kryminalną wydaje się nie do pomyślenia. Jak pisze Longrigg, korzystała z tego sycylijska szefowa mafii Angela Russo, znana pod pseudonimem Babcia Heroina. Jako ponad 70-letnia kobieta dowodziła trzema pokoleniami członków swojej rodziny, którzy na jej zlecenia handlowali narkotykami w Palermo. Ona sama przez całe lata jeździła niezaczepiana przez policję do innych miast włoskich, szmuglując twarde narkotyki. Wpadła dopiero w 1982 roku, kiedy aresztowano kilkoro członków jej rodziny, a najstarszy syn poszedł na współpracę z policją. Kiedy "Babcia Heroina" się o tym dowiedziała, nakrzyczała na niego, nazywając go zdrajcą, i złożyła mrożącą w żyłach groźbę: "Ja ciebie stworzyłam i ja cię mogę zniszczyć."Po odejściu tamtej "Babci Heroiny" pojawiła się nowa, o takim samym przydomku. 81-letnia dziś Maria Serraino wywodzi się z rodziny, która stanowiła jedną z gałęzi słynnej mediolańskiej 'Ndranghety - najbogatszej i najbardziej wpływowej włoskiej mafii, która pozostaje nieco w medialnym cieniu mafii sycylijskiej. Jak pisał "The Sunday Times", roczny obrót 'Ndranghety sięga 34 mld Merico, prawnuczka Serraino, do dziś czuje niezwykłą więź z 81-letnią obecnie mafioską. - Karmiła mnie piersią. W chwili, gdy się urodziłam, karmiła też moją ciotkę. Ale przygarnęła i mnie. Nigdy jej tego nie zapomnę - mówiła Merico w lutym w wywiadzie dla "Sunday Timesa". Marisa Merico przyszła na świat w mediolańskim mieszkaniu na tym samym kuchennym stole, na którym 18-letnia wówczas babka rodziła jej ojca Emilio di Giovine. Potem Maria Serraino urodziła jeszcze 11 dzieci. Marisa w wieku 22 lat odziedziczyła ster rodzinnego interesu tuż po tym, gdy jej ojca osadzono w więzieniu. - Do mafii nie możesz wstąpić. W mafii musisz się urodzić - gdy miała kilkanaście lat, zauroczyły ją szybkie samochody i płynąca nieprzerwanym strumieniem kasa. Swoje dodały narkotyki i dostęp do broni. Oraz mężczyźni. Zakochała się w Bruno Merico - jednym z płatnych zabójców pracujących dla ojca. Wzięli swoim idolem uczyniła babkę. To ona rozdawała karty, choć nigdy nie opuszczała kuchni. Przygotowując sos do spaghetti, wydawała polecenia, jak szmuglować heroinę z nazwy, jakie nadawała narkotykom, miały domowy wydźwięk - "makaron" - heroina, "ubranka" - haszysz i wieku 17 lat Merico mimo sprzeciwu matki wróciła na stałe do Mediolanu. Zaczęła nowicjat w rodzinnej "firmie". Szybko awansowała. Potrafiła zachować zimną krew w trakcie nalotów policyjnych. Przeprowadzała coraz poważniejsze operacje. Potrafiła przemycić do Sewilli pół miliona funtów jako wynagrodzenie dla miejscowych dziennikarce "The Sunday Timesa", że słyszała, jak ojciec w kuchni z "Babcią Heroiną" ustalają, kogo należy zabić, ale zapewnia, że sama nigdy nie brała udziału w Longrigg kobietom mafii działalność ułatwiał często to, że śledczy niemal natychmiast wykluczali je z grona podejrzanych właśnie wskutek stereotypów. Dzięki temu - jak pisze autorka - żony mafiosów mogły przemieszczać się swobodnie, aranżując spotkania i dokonując masakr, zanim jakikolwiek oficer śledczy zdecydował się zadać im jakieś pytania. W 1983 roku włoski sędzia orzekł, że kobiety nie mogą być winne procederu prania brudnych pieniędzy, gdyż nie są wystarczająco inteligentne, by uczestniczyć w "trudnym świecie biznesu".Dorota Kowalska, Wojciech Rogacin Po wstąpieniu do niej, stosownie do zajmowanego etatu żołnierze otrzymają wynagrodzenie z uwzględnieniem lat pracy i dodatków. Ci, którzy nie będą chcieli wstąpić do wojska zawodowego, zyskują pierwszeństwo zatrudnienia na stanowiskach w administracji publicznej, po spełnieniu wymagań określonych dla danego stanowiska. Więzienie dla kobiet, Santa Marta, 21 czerwca 2010Kiedy Marcos Hernandez skończył mówić spojrzał uważnie na siedzącą naprzeciw niego dziewczynę, ubraną w pomarańczowe, więzienne wdzianko. Przez ten cały czas zdążyła spalić kilka papierosów. Siedziała chwilę z pochyloną głową. Widać było, że się zastanawia nad tym wszystkim. Erica musiała to wszystko ogarnąć, myśli plątały jej się w głowie. Jeszcze raz spojrzała na leżące przed nią zdjęcie, które pokazali jej mężczyźni. Jak to było możliwe, że była tak podobna do tej całej Roxany? Roxana, co za imię! Wiedziała, że każdy człowiek na świecie ma jakiegoś sobowtóra. Ale żeby być podobną aż do tego stopnia! Miała wrażenie, że na fotografii jest ona sama. Przypomniała sobie o co prosili ją mężczyźni. Chcieli, aby zajęła miejsce tej dziewczyny w rodzinie mafijnej; odkryć tajemnice i znaleźć dowody przestępczej działalności Lorenza Romero. To było bardzo ryzykowne, ale Erica nie bała się ryzyka. Wielokrotnie balansowała tysiące metrów nad ziemią na linie, żeby się włamywać do mieszkań różnych bogaczy. Nie wzbudziłaby żadnych podejrzeń, w końcu była tak bardzo do niej podobna. Ba, była taka sama. Jakby były siostrami bliźniaczkami. W końcu podniosła wzrok i napotkała spojrzenie mężczyzny.– I co ty na to? – zapytał.– A co ma ci odpowiedzieć? – Nie siliła się na żadne uprzejmości i od razu zaczęła mówić mu na „ty” mimo że był od niej połowę starszy. – Że się zgadzam? To chciałbyś usłyszeć, prawda? Jakże mi przykro, że cię rozczarowałam. – W teatralnym geście przyłożyła ręce do serca. – Ani mi się śni. Musiałabym chyba na głowę upaść, żeby współpracować z glinami. Nie mam ochoty na żaden teatrzyk. Miałabym uczestniczyć w jakiejś maskaradzie i grać jak jej tam... Roxanę Romino...– Romero – poprawił ją Ricardo. – Nieważne – rzuciła. – Musicie sobie zapamiętać jedno: nigdy nie wezmę w tym udziału. – Pomyśl, co możesz zyskać: wolność i nowe życie. – Nie przystanę na waszą propozycję, czy raczej farsę! – rzekła stanowczo. – Gdybyś jednak zmieniła zdanie, to przyjdziemy jutro. Erica prychnęła. – Wbijcie sobie do głowy: Erica de Marco nie brata się z glinami. Musiałabym chyba na głowę upaść, albo kompletnie by mi odbiło. Jak na razie się na to nie zanosi. A teraz panowie, żegnam was. Dziękuję za miłą pogawędkę. Adios! – Wstała i stuknęła w drzwi. – Wychodzę!Kiedy strażniczka zabrała Ericę do swojej celi, Marcos spojrzał na swojego kolegę. – I co teraz?– Coś mi się zdaje, że nie mamy się czym martwić. Przemyśli sprawę. Tylko głupi chciałby siedzieć w pierdlu – powiedział Ricardo z pewną pewnością w głosie. – Jesteś pewny siebie, ja nie jestem takim optymistą.– Zgodzi się. Wspomnisz moje słowa. – Obyś miał rację – odparł upuścili więzienie i na parkingu stanęli obok swoich samochodów. Przez ten czas milczeli. W końcu ciszę przerwał Marcos: – Inaczej ją sobie wyobrażałem. Ma twarz aniołka, tak jak Roxana, ale w środku bynajmniej nie przypomina anioła, raczej diablicę.– Od razu zauważyłeś. – Roześmiał się Ricardo – To prawdziwa lwica. Żebyś wiedział jak się broniła, kiedy przyłapaliśmy ją na gorącym uczynku kiedy próbowała okraść willę Rodriga Tallancona. Ugryzła mnie w rękę. Do dzisiaj mam jeszcze bliznę, o tu – odsłonił rękaw koszuli pokazując blednący ślad po zębach. – Tallancona? – zapytał z zainteresowaniem Marcos zapalając papierosa. – Czy to nie ten znany polityk? – Ten sam. – Ale on na pewno miał najlepszy system alarmowy. – A co to dla niej za problem. Jest młoda, ale zna się na swojej robocie, więc złamanie szyfru w takim systemie to dla niej bułka z masłem. Od lat ścigała ją policja całego kraju a nawet i świata. Nikt nie przypuszczał, że za wszystkimi kradzieżami brylantów, wartościowych naszyjników stoi jedna osoba i to kobieta, bardzo młoda kobieta. Wszyscy myśleli, że „ Cień” to mężczyzna i dlatego miała przewagę. Marcos przypomniał sobie sprawę sławnego, nieuchwytnego „ Cienia”. Nigdy nie udało się go zdemaskować czy złapać. Działał pod osłoną nocy, szybko i z zaskoczenia. Pamiętał kiedyś artykuł o jednym napadzie na znany jubilerski sklep w Paryżu. Złodziej ukrył się w sejfie i następnego dnia po otwarciu, uciekł na rolkach, tak szybko jak wiatr, że ochroniarze nawet nie zdołali mu się dokładnie przyjrzeć. Zresztą na pewno był zamaskowany. Uśmiechnął się na tą myśl. To było tak bezczelne i sprytne, że sam się dziwił, jak ktoś mógł wpaść na takie coś. Tylko wyjątkowo sprytna osoba. Jak się dostała do sejfu, to pozostanie wyłącznie jej tajemnicą. – Jak ci się udało tego dokonać? Jak się domyśliłeś, że to ona jest „ Cieniem” ? – drążył temat Hernandez zaciągając się mocniej przez chwilę milczał, po czym postanowił odpowiedzieć. – Dostałem cynk. Nieważne od kogo, to nikt znaczący. Zwykły człowiek. Postanowiłem sprawdzić jego podejrzenia i zacząłem śledzić to dziewczynę. Sam, bo nie chciałem jej spłoszyć. Prawdę powiedziawszy myślałem, że ktoś robi mnie w bambuko. Ale informator był słowny. Dziewczyna kręciła się przy willi Talancona. A dnia poprzedzającego napad przed jego willą stała furgonetka gazowni. Podobno przysyłali ludzi, żeby sprawdzali, czy wszystko jest w porządku. Ale tego dnia firma nie wysyłała w teren żadnych ludzi. Domyśliłem się, że za tym musi stać ona. Jest wyjątkowo sprytna, ale nawet najlepszym podwija się noga. Facet miał najlepszy, najnowocześniejszy system alarmowy, a ona go rozszyfrowała. Na pewno wcześniej w czasie wizyty pracownika gazowni zmieniła alarm.– Ale jak udowodniliście jej wszystkie poprzednie kradzieże? To, że złapaliście ją na gorącym uczynku nie znaczyło, że ona jest „Cieniem”. Na pewno nie przyznała się do innych kradzieży. – To prawda – przyznał Ricardo. – Informator powiadomił mnie także, gdzie się zatrzymała. Recepcjonista rozpoznał ją i pokazał nam jej pokój, gdzie były jej rzeczy. Zabezpieczyliśmy je. Jej laptop oddaliśmy do fachowca, a w walizce, która miała schowek, znaleźliśmy kilka paszportów, oczywiście fałszywych i złodziejski ekwipunek, a także pendrive. Po złamaniu hasła w jej komputerze i przejrzeniu pendrive'a wiedzieliśmy, że to właściwa osoba, która kpiła sobie z wymiaru sprawiedliwości. Zgubiła ją pycha. Na dysku były skany z gazet z artykułami o niej. Była z siebie dumna, że wyrolowała wszystkich. Poza tym były tam plany różnych domów, których właściciele byli okradzeni. Milczała zawzięcie, nie chciała się przyznać, ale w końcu zmiękła, kiedy dowiedziała się jak wysoka kara jej grozi. – Podoba mi się ta mała. Jest sprytna, przebiegła i spostrzegawcza. Właśnie taki ktoś jest nam potrzebny. Mam nadzieję, że zmieni zdanie – powiedział Hernandez rzucając niedopałek papierosa na nawet się nie spodziewała, że jeszcze tego samego dnia zmieni swoją decyzję. Przebywała w więzieniu od niedawna i nie do końca jeszcze poznała zasady tu panujące. Nie wiedziała nic o życiu tutaj. Wśród więźniarek rządziła Gruba Bertha. Jej przydomek doskonale pasował do jej figury. Była otyłą kobietą o przerażającej twarzy, która była naznaczona licznymi bliznami. Każdy się jej bał i nie wchodził w drogę, bo mogłoby się to bardzo źle skończyć. Bertha odbywała wyrok za zabicie swojego męża i jego kochanki. Któregoś dnia przyłapała ich na kanapie u siebie w domu, kiedy wróciła wcześniej z pracy do domu. Wpadła w szał. Nie miała dla nich litości, oboje zostali dosłownie zaszlachtowani. Skazano ją na dożywocie. Przebywała już tutaj ponad piętnaście lat i więzienie stało się dla niej drugim domem, czuła się jak u siebie. Miała układy u naczelniczki i mogła pozwolić sobie na wiele. Również na to, aby do jej celi przydzielano jakieś młode, piękne dziewczęta. Brak mężczyzn powodował, że trzeba było zaspokajać swoje seksualne popędy w jakiś inny sposób. Nie mówiło się o tym, bo żadna do tej pory się nie poskarżyła. A poza tym nikt nie lubił kapowania. Jednak gdyby jakiejś wpadł do głowy ten głupi pomysł, żeby pójść na skargę, drużyna Grubej Berthy znalazłaby sposób, aby nigdy żadna więźniarka już nie puściła pary z ust. Erica nie wiedziała, że cały czas jest obserwowana. Już dawno Gruba Bertha obrała sobie ją za cel. Podobała jej się ta mała i to bardzo. Postanowiła, że ta dziewczyna będzie kolejną, którą zaprosi do swojej celi i łóżka. Tego dnia na spacerniaku Erica stała z boku, przy siatce i obserwowała niebo. Nagle poczuła, że nie jest sama. Odwróciła się i ujrzała największą, najohydniejszą babę, jaką kiedykolwiek widziała na oczy. Chciała ją ominąć, ale ta zagrodziła jej drogę. Bez namysłu rzekła:– Odsuń się ty obleśna beczko tłuszczu!Bertha zrobiła się purpurowa na twarzy i przygniotła dziewczynę do siatki. – Jak mnie nazwałaś?– Puszczaj!!– Pytam ponownie, jak mnie nazwałaś?– Tak, jak na to zasługujesz! – odparowała Erica. Nie bała się tej kobiety, bo jej jeszcze nie znała. Nie wiedziała kim jest.– Patrzcie jaka pyskata i ostra!W tej chwili koleżanki dały jej znać, że nadchodzi strażniczka. Bertha odsunęła się i uwolniła Ericę. – Spokój tam! – krzyknęła.– Ja nic nie robię. Rozmawiamy sobie, prawda? Erica kiwnęła głową i strażniczka odeszła na parę kroków, ale nadal stała w gotowości, gdyby coś miało się dziać.– Lubię takie jak ty: zadziorne i energiczne. Znaczy, że będziesz dobra w łóżku. – Że niby co? Sorki, ale nie jestem zainteresowana. Wolę chłopców. – Ja też, ale przez długi czas nie będziesz miała wyboru. – Bertha przeszyła dziewczynę swoim spojrzeniem. Erica poczuła jak po kręgosłupie pełzną jej mrówki. – Jesteś bardzo ładna. Pod tym wdziankiem skrywasz na pewno seksowne i kuszące kształty. Już niedługo się o tym przekonam!– Chyba śnisz! – Erica mimo że była zlękniona nie dała tego po sobie poznać. Zawsze miała niewyparzony język, co sprawiało jej mnóstwo kłopotów. – Zawsze dostaję to czego chcę. Jesteś tu nowa i jeszcze do końca nie znasz zasad. Nie przedstawiłam się, ale mam nadzieję, że mi wybaczysz ten mój brak manier. Jestem Gruba Berta i ja tu rządzę. Już niedługo przydzielą cię do mojej celi. Naczelniczka to moja dobra znajoma od paru lat. Nigdy mi nie odmawia takich rzeczy, jeśli ją o to poproszę. Szykuj się piękna na przeprowadzkę. Z tymi słowami i uśmiechem na ustach odeszła razem ze swoimi dziewczynkami. Erica czuła, jak mocno i głośno bije jej serce ze strachu. Tak jakby miało za chwilę wyskoczyć. Oparła się o siatkę i zaczęła głęboko i głośno oddychać. Musiała się stąd wyrwać i to jak najszybciej. Nie dostaniesz mnie ty zboczona świnio, pomyślała. W tej jednej chwili postanowiła, że przystanie na propozycję policji. Podziemie rezydencji Lorenza Romero, Bogota, 22 czerwca, godzina wielkim zaciemnionym pomieszczeniu oświetlonym jedynie przez jedną lampę wiszącą u sufitu odbywał się rytuał przyjęcia do organizacji kolejnych soldiers.(1) Pięciu mężczyzn ubranych w eleganckie, niemal skrojone na miarę, czarne garnitury ustawiło się w wielkim kole. Ich wzrok był bardzo skupiony, wpatrzony w mężczyznę w średnim wieku stojącego w środku. Czuli do niego szacunek i respekt. Już niedługo mieli wstąpić w szeregi jego organizacji. Został im ostatni etap, wszystkie wcześniejsze przeszli znakomicie. Od dzisiaj mieli się stać pełnoprawnymi członkami. Przed nimi była wielka szansa. Wszyscy mężczyźni mieli włoskie korzenie, a dokładnie sycylijskie. Nikt kto choćby w najmniejszym stopniu nie miał włoskiego pokrewieństwa nie mógł wstąpić do mafii. To była stara zasada Cosa Nostry (2), do której należał jego teść Roberto Orsatti. Wiele lat temu przyjechał tutaj z Nowego Yorku, gdzie mafia zbierała swoje okrutne żniwo. Jako boss jednej z rodzin mafijnych przyjechał robić interesy. Chodziło o narkotyki. Niby jedna z zasad mafii tego zakazywała, ale mało kto jej przestrzegał. Roberto miał nawiązać współpracę z jednym z karteli narkotykowych. To był dobry interes dla wszystkich. Roberto widząc w Kolumbii nowe możliwości osiadł tu na stałe. Lorenzo Romero po przejęciu schedy po swoim teściu także przestrzegał zasady, żeby do organizacji przyjmować ludzi o włoskim pochodzeniu. Tylko dla Manuela Gonzalesa, przyjaciela swojego syna złamał tą zasadę. Ale to była wyjątkowa sytuacja, bo chłopak uratował życie jego synowi. Ta zasada była bardzo ważna. Sam był stuprocentowym Włochem. Jego rodzice byli włoskimi emigrantami i przyjechali do Ameryki w poszukiwaniu lepszego życia. Ojciec był zwykłym robotnikiem, a matka zajmowała się domem. Pamiętał czasy kiedy nieraz nie miała co do garnka włożyć. On nie chciał takiego życia. Kiedy miał piętnaście lat przyjechali do Kolumbii z USA. Tu ich los się odwrócił. Ojciec zarabiał coraz więcej, więc mogli sobie pozwolić na lepsze i wygodniejsze życie. Antonio Romero był uczciwym i pracowitym człowiekiem i dzięki temu ich rodzina wyszła na prostą. Lorenzo nie chciał tak jak ojciec harować jak wół przez kilkanaście lat w jakiejś fabryce. Znalazł lepszy sposób. Zaczął zadawać się z podejrzanym towarzystwem. Od razu odkryto jego talent. Miał silny prawy sierpowy. Na początku brał udział w nielegalnych walkach bokserskich, za co zarabiał niezłą kasę, dzięki której mógł sobie pozwolić na każdą dziewczynę, jaką tylko chciał. Rodzice nic nie podejrzewali do momentu, kiedy zajechał pod dom nowiutkim samochodem. Ale Lorenzo do niczego się nie przyznał. Skutecznie mydlił im oczy, a oni mu wierzyli, bo był ich jedynym, ukochanym, rozpieszczonym synalkiem. Kiedy oboje umarli sprzedał dom, bo był duży dla niego samego i kupił mieszkanie w centrum miasta. Zrobiłby wielką karierę w boksie, gdyby któregoś dnia nie spotkał Roberto Orsattiego. Jeszcze wtedy Lorenzo nie wiedział, że to boss mafii. Kiedy Orsatti zaproponował mu łatwą robotę za dużą kasę, zgodził się bez wahania. Razem z innymi podobnymi do niego osiłkami zajmował się odzyskiwaniem długów, a jeśli któryś przypadkowo nie miał kasy, potrafili dać mu solidną nauczkę. Często taki jegomość kończył w szpitalu z połamanymi nogami, albo poważnymi uszkodzeniem ciała. Kiedy dowiedział się kim jest Roberto, mężczyzna wzbudził w nim jeszcze większy szacunek. Z biegiem czasu Lorenzo nie chciał być tylko chłopakiem na posyłki. Chciał czegoś więcej. Chciał być taki jak Roberto Orsatti. Wiedział, że mężczyzna bardzo go lubi więc postanowił zaryzykować i poprosił o to, żeby go przyjął do organizacji. Roberto nie odmówił mu. Jako, że Lorenzo był Włochem nie było żadnego problemu. Chociaż minęło tyle lat odkąd przysięgał wierność i milczenie, doskonale pamiętał ten dzień. Od tamtej pory zmieniło się całe jego życie. Na początku był soldati, czyli żołnierzem wykonującym liczne zlecenia: morderstwa, wymuszenia, haracz, ale z czasem awansował. W wieku dwudziestu pięciu lat ożenił się z Marią Isabelą Orsatti, córką Roberta. Z jego strony nie była to miłość, tylko kolejny szczebel w jego karierze. Ona jednak o tym nie wiedziała i wierzyła w zapewnienia o jego gorącym uczuciu. Po ślubie jego pozycja wzmocniła się. Stał się prawą ręką Roberta, a po jego śmierci stanął na czele rodziny. Zamierzał prowadzić interesy po swojemu, a nie tak jak do tej pory robił to Orsatti, który tutaj w Kolumbii chciał stworzyć własną odmianę Cosa Nostry. Teść chciał przekonać swoich dawnych włoskich wspólników, że powinni osiąść w Kolumbii, gdzie przestępczość kwitła. W USA było coraz trudniej. Już nikt nie przestrzegał Omerty.(3) Coraz częściej członkowie zaczęli nawzajem na siebie donosić i kapować do FBI. Lorenzowi nie podobał się ten plan, ale nie mógł powiedzieć tego teściowi. Na szczęście dla niego stary wykitował zanim zdążył wprowadzać w życie swój plan. On mógł po swojemu prowadzić swoje interesy. Po kolei spojrzał na młodych mężczyzn. Byli silni i mocno zbudowani. Wiedział, że dokonał słusznego wyboru. Niedługo miał się zacząć „chrzest” nowych członków. To kolejny archaiczny zwyczaj, którego Lorenzo chciał przestrzegać. Tak zazwyczaj wcielano nowych członków do mafii. Kiedy minęła północ każdy z nich podniósł do góry obrazek z Matką Boską, a Lorenzo po kolei zaczął je zapalać. Mężczyźni nie mogli wypuścić ich z rąk. Miały spalić się do końca w ich dłoniach. Zaczęli powtarzać po bossie słowa przysięgi: – Przysięgam wierność i milczenie aż po grób. A jeśli kiedykolwiek złamię przysięgę i zdradzę tajemnicę, niech spłonę jak ten święty obrazek. Objaśnienia:1. soldiers ( inna nazwa soldati) – żołnierze, najniższy szczebel mafii. Ludzie zajmujący się wykonywaniem zleceń. 2. Cosa Nostra - Wspólna sprawa lub nasza sprawa. Włoskie określenie współczesnej odmiany mafii w USA. 3. Omerta - zmowa milczenia. Nieformalne prawo zakazujace czonkom mafii informowania o przestępstwach. Złamanie groziło egzekucją poprzez zastrzelenie zdrajcy. J6ww.
  • u1efbx7cu4.pages.dev/1
  • u1efbx7cu4.pages.dev/147
  • u1efbx7cu4.pages.dev/353
  • u1efbx7cu4.pages.dev/311
  • u1efbx7cu4.pages.dev/15
  • u1efbx7cu4.pages.dev/282
  • u1efbx7cu4.pages.dev/179
  • u1efbx7cu4.pages.dev/374
  • u1efbx7cu4.pages.dev/23
  • jak wstąpić do mafii